Stojąc w sklepie przy kasie byłam świadkiem takiej rozmowy:

KASJERKAPani Bożenko, widziała Pani, że banany w promocji mamy?

PANI BOŻENKA (klientka) – O, nie… Od bananów to się tyje! Ja nie jem. Jestem na diecie. – tutaj oczywiście moje zainteresowanie natychmiast wzrosło.

Spoglądam dyskretnie na Panią Bożenkę. Na wadze co najmniej 25 – 30 dodatkowych kilogramów. Zaglądam do koszyczka Pani Bożenki weryfikując iście dietetyczną zawartość:

lista2

  • płatki śniadaniowe z miodem,
  • dżem brzoskwiniowy,
  • gotowe zupy w proszku (brokułowa, cebulowa, tradycyjnie barszczyk),
  • margaryna light (!),
  • soki owocowe w kartoniku (zawartość owoców min. 20%)
  • homogenizowane serki smakowe (wanilia, cappuccino, straciatella),
  • jogurty owocowe tylko z dużymi kawałkami owoców.

Warzyw i owoców w naturalnej postaci brak. Ryzyka utycia od prawdziwych witamin NIE STWIERDZONO.

 

Dobrze, dość ironizowania. Przejdźmy do sedna sprawy – w diecie najważniejsze nie jest tycie czy chudnięcie. Priorytetem zawsze powinno być zdrowie. Zadbaj o swój organizm, a on Ci podziękuje. Może nie zauważysz tego dzisiaj czy jutro, gdy jesteś jeszcze młody i pełen wigoru, ale w perspektywie czasu przekonasz się, że warto było dbać o zdrowie. Docenisz wcześniejsze starania i właściwe wybory.

 

banana-932442_960_720

 

Pamiętaj, nie licz niewolniczo kalorii, nie wybieraj jogurtu bananowego, bo ma mniej kalorii niż domowy smoothie z bananem i masłem orzechowym. Skup się na prawdziwym jedzeniu, a nawet waga się unormuje 😉

Joanna

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *