Przyznajcie się, ilu z Was spróbowało kiedyś takiej ekspresowej kuracji odchudzającej? Temu podobne slogany przewijały się niegdyś w co drugim czasopiśmie i chyba większość z nas, jeszcze nierozważnymi nastolatkami będąc, zaryzykowała stosowanie diety cud.

Trudno się z resztą dziwić, bo obietnica osiągnięcia wymarzonej sylwetki w tak krótkim czasie skusiłaby każdego. Obecnie wzrosła już świadomość społeczna na temat zdrowego odżywiania i takich diet w prasie czy mediach już się nie propaguje. Nie znaczy to jednak, że ich popularność zmalała – wręcz przeciwnie! Dzięki bogactwu internetu pamięć o: diecie jogurtowej, wodnej, jajecznej czy tłuszczowej nigdy nie umrze. Niczym zakazany owoc przekazywane są dalej tradycją ustną zasady stosowania zakazanych, acz prawdopodobnie spektakularnie skutecznych kuracji. Proszę mi tylko pokazać osobę, która po ukończeniu takiej diety może pochwalić się utrzymaniem osiągniętych efektów – o ile jest się czym chwalić.

 

Szybko, nie znaczy dobrze

unnamed(3)A przynajmniej nie zawsze. Krótkie kuracje odchudzające mogą oczywiście skutkować spadkiem wagi czy zmniejszeniem obwodów ciała, jednak, jak pisałyśmy w artykule o przebiegu odchudzania [LINK], jest to efekt utraty wody podskórnej, a w gorszym wypadku spalenia mięśni. Odchudzanie to nie magia, lecz alchemia. Warto być świadomym zachodzących w organizmie przemian, by nie błądzić po omacku śród blogowych porad i gazetowych przepisów na sukces.

Pierwsze dni odchudzania to jeszcze nie czas na spalanie tkanki tłuszczowej – ta brana jest pod uwagę powyżej mniej więcej 5 dnia. Proporcje spalania można w uproszczeniu przedstawić procentowo: 70% wody, 5% białka i 25% tkanki tłuszczowej. Im dłużej stosujemy dietę, tym korzystniej dla nas owe proporcje ulegają zmianie – coraz więcej tracimy tłuszczu a mniej wody.

Wniosek z tego prosty: kuracje ekspresowe kończą się nim prawdziwa redukcja na dobre się zacznie.

 

A co po diecie?

No dobrze, znamy już prawdę na temat diet cud, a co jeśli akurat właśnie takiej kuracji nam potrzeba? Za tydzień urodziny koleżanki, impreza służbowa albo randka, a nowe ciało dopiero w budowie. Dochodzimy do wniosku, że cel uświęca środki i biegniemy do warzywniaka po składniki na osławioną zupę kapuścianą. Tydzień mija, dieta zadziała, a wielki dzień zakończył się sukcesem. Zachwyty i zazdrosne westchnienia jednak cichną i pojawia się pytanie jak dalej jeść?, bowiem termin efektu jojo jest powszechnie znany. Organizm znosił dietetyczne fanaberie o tydzień za długo i teraz odpłaci się tak, by żadne głodówki już nigdy nie przyszły nam na myśl. Każda kaloria odkłada się w postaci materiału zapasowego wokół brzucha, ud, pośladków. Tyjemy dosłownie z powietrza. Koniec świata.

Wielu po takich doświadczeniach dochodzi do wniosku, ze żadne diety skutku nie przyniosą, że zdrowe odżywianie to pic na wodę i się w owym, feralnym przypadku zwyczajnie nie sprawdzi. Takie geny, więcej ciałka do kochania, a prezydent obiecał zamontować na klatce schodowej windę – jakoś to będzie…

Ale właśnie nie musi tak być! Należy tylko pojąć jedną arcyważną zasadę odchudzania – centymetry zawsze wrócą, jeśli wrócą złe nawyki. Nie da się inaczej. Istnieją osoby o zawrotnym tempie metabolizmu i nawet 15 snickersów dziennie nie wyrządzi krzywdy ich sylwetce, ale, skoro już musisz jakąś dietę odchudzająca stosować, najwyraźniej do tych szczęśliwców nie należysz… I ja tez nie – nie ma co się mazać. chcesz by rozmiar poniżej XL pozostał z Tobą na całe życie? Niech i rozsądek w kuchni z Tobą zostanie.

 

Ostatnie argumenty przeciw „dietom cud”

unnamed(2)Głodówka uruchamia w podświadomości Twojego ciała prehistoryczny instynkt przetrwania – nie dostarczasz mu energii, a ono jej potrzebuje, będzie więc ją magazynować bez porozumienia z Tobą na gorsze czasy. Nawet w nadmiarze, bo już Ci nie ufa. Regularność posiłków naprawi Wasze nadwątlone relacje, jedz co 3 godziny.

Monodiety, ograniczenia któregokolwiek ze składników odżywczych skutkują efektem „cholery”, czyli rzuceniem się na lodówkę w szale frustracji. Sprawdzone, poznane na własnej skórze – nie warto. Dieta ma być zbilansowana. Nie ma tu miejsca na niedobory i osłabienie kondycji zdrowotnej. To decyzja na całe życie, więc podejmij tę dobrą.

Krótkoterminowe zmiany odbiją się na zdrowiu. Przykładem są diety wysokobiałkowe i wysokotłuszczowe – trwają długo, etap wyjścia z diety nawet często dłużej niż sama kuracja, a i tak, mimo skrupulatnego przestrzegania regułek, tyjemy po ich zakończeniu. Ograniczenia wybranych substancji odżywczych doprowadzają do zmian metabolicznych, gospodarka hormonalna nieco szaleje a organizm już sam nie wie z czego czerpać energię, co przyswajać… Do tego jeszcze wyjście z diety zakłada stopniowe wracanie do odstawionych wcześniej składników i stęskniony ich organizm nie może się wprost nimi nacieszyć. Wspomniałam już o tyciu od listka sałaty? To się powtórzę 😉

Nie musisz rezygnować ze wszystkiego co przez dietetyków na cenzurowanym. Umiar jest kluczem do sukcesu i zdrowia psychicznego. Zawsze znajdzie się „złoty środek”.

Na każdego jest sposób. Nie osiągnąłeś jeszcze celu mimo wielu prób? Widać nie znalazłeś właściwej drogi. Nie ma czegoś takiego jak „grube kości”, czy „złe geny”.

Tobie też się uda!

Przestań tylko szukać łatwych i szybkich rozwiązań – te, nomen omen, działają tylko chwilę. Chcesz zmian na stałe? Zmień coś na stałe!

 

0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *